<title_newspaper="Życie Warszawy">
<title_article="Nowa Huta pozdrawia ‘Częstochowę’">
<author_1="Jerzy Kasprzycki">
<author_2="">
<language="pl">
<style="press">
<year="1951">
<month="6">
<date="1951-06-15">
<period="d">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Nocą w Nowej Hucie latarnie płoną jak gwiazdy. Nocą w Nowej Hucie trwa nieustanna praca. Czerwcowa, ciepła noc rozpina się nad Nową Hutą, jak dach nad świeżo wykończonym domem. Idziemy główną ulicą osiedla mieszkaniowego. Rzędy okien jarzą się równym światłem, przesłanianym co chwila cieniami firanek. Choć to już nie marzec, na dachu zawodzi stęskniony kocur. Przed nami, obok kępy starych drzew, w świetle reflektorów krzątają się robotnicy.
— Koło tych topoli budujemy most, bo tędy właśnie popłynie rzeka — mówi swobodnie, towarzyszący nam Józef Figiel, znany przodownik pracy, brygadzista drugiej zmiany.
Trudno ukryć zdziwienie. Jakto, wpierw most, a później rzeka? Tak już jednak jest w Nowej Hucie. Wznosi się tu domy, a równocześnie burzy zacofane poglądy. Cóż, że niema jeszcze rzeki?! Stworzymy ją: będzie to szeroki, spławny kanał, biegnący aż do Wisły.
Jeszcze kilka kroków, zakręt w prawo i wchodzimy do mieszkania Józefa Figla. Nie potrzebujemy opisywać tych dwóch pokoi z kuchnią. Zna je każdy mieszkaniec Mokotowa, Muranowa, Młynowa i innych warszawskich osiedli.
Ale a propos Warszawy. Wracamy właśnie z Figlem z osiedla C-2, gdzie zastosowano dzisiaj dwójkową metodę tynkarską. W pierwszym dniu zorganizowano już 5 „dwójek”. Ta metoda pracy ma warszawski „rodowód”: po raz pierwszy tynkował zespołowo brygadzista Fronczak z Muranowa.
Jeszcze po drodze do domu rozmawialiśmy tylko o nowym systemie, nic więc dziwnego, że byliśmy z lekka zaskoczeni, gdy zza otwartych drzwi dobiegł czyjś tubalny głos:
— Dobry wieczór! Zobacz Józek, tam w Częstochowie spuścili już pierwszą stal. Nieźle ciągną, co?
Za stołem, pochylony nad gazetą, siedział łysawy mężczyzna, przyglądał nam się zmrużonymi oczami.
— Pokaż, pokaż… — mówi Figiel, pochylamy się nad „Gazetą Krakowską” — ładnie się spisali, prawda?
To wszystko, co się dzieje w dalekiej Częstochowie, śledzą „nowohutnicy” z największym zainteresowaniem. 
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_2>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>